Leczenie alkoholizmu jest skuteczne kiedy wprowadzi się wielotorowe oddziaływanie na uzależnienie Pacjenta, tym samym stosowanie Esperalu solo może okazać się niewystarczające. Jest to spowodowane tym, że Disulfiram nie leczy ciągoty do alkoholu, a jedynie wywołuje strach przed konsekwencjami spożycia napoju procentowego. Jak Namówić Alkoholika Na Leczenie? Można taki kryzys przyspieszyć prowadząc specjalną rozmowę z uzależnionym. Rozmowa ta powinna być przeprowadzona w kilka osób, które osobiście znają alkoholika i dotyczyć powinna faktów z jego picia. Istotnym jest to, że osoby te powinny mieć dobre nastawienie i intencję pomocy. Można jednak zdecydować się na leczenie. Już sam detoks alkoholowy poprawia samopoczucie, a połączenie go z terapią może uwolnić od nałogu i pomóc wytrwać w abstynencji. Znalezienie jednoznacznej odpowiedzi na to, jak walczyć z alkoholizmem i jaką metodę leczenia wybrać, nie jest jednoznaczne. Niestety u alkoholika zazwyczaj zapewnienia miłości, mają drugie dno, które zapewne jest ściśle związane z uniknięciem konsekwencji związanych z piciem alkoholu. Jeśli nie wiesz, jak zachowywać się wobec męża alkoholika, przeczytaj także nasz artykuł na temat tego, jak powinna postępować żona alkoholika. Aby ta procedura ruszyła, muszą zaistnieć dwie przesłanki. Po pierwsze, osoba musi być uzależniona i najczęściej dotyczy to ciężkich przypadków osób uzależnionych, które nie chcą dobrowolnie zgłosić się na leczenie. Po drugie, powinny zaistnieć również ważne przesłanki społeczne. Osoba uzależniona musi swoim zachowaniem Jak przekonać alkoholika do leczenia? – Jak i gdzie zgłosić alkoholika na leczenie? Jak namówić alkoholika na leczenie? Jest to trudne zadanie, ponieważ mechanizm iluzji i zaprzeczania sprawia, że większość nałogowców w ogóle nie zdaje sobie sprawy z własnej choroby. . Kiedy mamy do czynienia z osobą uzależnioną niewątpliwie jednym z najtrudniejszych zadań jest zmotywowanie jej do podjęcia leczenia. Zaprzeczanie istnieniu problemu wynika z samych mechanizmów choroby, jaką jest uzależnienie od alkoholu. Chodzi tu głównie o mechanizm iluzji i zaprzeczeń. Mechanizm ten sprawia, że osoba uzależniona, w miarę jak problem narasta zaczyna izolować się od negatywnych sygnałów płynących od osób z otoczenia i z samych sytuacji życiowych a także z własnego organizmu w taki sposób, aby bronić po pierwsze dobrego mniemania o sobie, po drugie aby bronić picia. Jest to wynikiem faktu, że picie przynosi oprócz szeregu strat także fundamentalne korzyści w postaci tego, że osoba uzależniona bez alkoholu przestaje radzić sobie z negatywnymi emocjami, w tym także z nudą a często również z pozytywnymi emocjami i doznaje stanu cierpienia, które z czasem może redukować jedynie alkohol. Uzależniony „broni” swojego uzależnienia, przenosząc odpowiedzialność za swoje picie i szkody z nim związane na innych: „gdybym miał lepszą żonę, nie musiałbym się denerwować i pić” „gdybym miał lepszą pracę” „gdybym miał mniej wrednego szefa” etc. W miarę, jak uzależnienie narasta, system mechanizmów obronnych rozbudowuje się coraz szerzej i coraz trudniej wejść w kontakt z realiami. Uzależniony, kiedy podejmuje się w rozmowie z nim problem picia minimalizuje szkody z nim związane, obśmiewa picie, wpada w gniew, obwinia rozmówcę, zaprzecza oczywistym faktom. Typowe stwierdzenie to np. „wszyscy piją” „ja piję tak jak wszyscy” „gdybym chciał, przestałbym pić, ale nie chcę”. Ponieważ negowane są fakty oczywiste dla innych, z czasem można zacząć odnosić wrażenie, że osoba uzależniona ma zaburzenia poznawcze dotyczące tego fragmentu rzeczywistości. Motywowanie do leczenia nie może opierać się na samych tylko informacjach, ponieważ ich sens jest bardzo starannie pomniejszany i wypaczany. Motywowanie do leczenia. Nie znaczy to jednak, ze możemy zrezygnować z prób podejmowania motywowania od leczenia osoby uzależnionej dlatego, ze jest to trudne. W placówkach odwykowych jest bardzo dużo pacjentów, z tego wynika, że etap motywowania do leczenia udało się pokonać z sukcesem. Chociażby dlatego, że są momenty, w których szczelny mur obronny się chwieje i przychodzą kryzysy, w których można podjąć próby motywowania do leczenia. Są to zazwyczaj momenty wyjątkowo złego samopoczucia, kryzysów zdrowotnych, tzw. kaca, przy czym bardzo często odgrywa tu rolę tzw. kac moralny po przepiciu, gdzie złemu samopoczuciu fizycznemu towarzyszy poczucie winy, sytuacje, gdy coś szczególnie trudnego czy niepokojącego ma miejsce, np. wpadek, inne negatywne zdarzenia związane z faktem nadużycia alkoholu. Na pewno okolicznością przyśpieszającą podjęcie decyzji o leczeniu jest zwinięcie parasola ochronnego nad alkoholikiem, zaprzestanie krycia jego nieobecności w pracy związanych z piciem, płacenia jego długów itp. Ważna jest tu jasna i czytelna informacja o tym, jak otoczenie odbiera problemy uzależnionego, że jest to choroba i jakie zamierza kroki podjąć. Np. może to być sytuacja, w której pracodawca stwierdzi: Albo się pan leczy, albo zwolnię pana, lub informacja ze strony żony, ze zamierza się wyprowadzić. Najważniejsze w tym przypadku jest jednak zachowanie konsekwencji a także posługiwanie się prawdziwymi argumentami. Tzn. jeśli żona informuje męża, że się wyprowadzi, jeśli nie podejmie on leczenia, to musi rzeczywiście mieć ten zamiar i mieć możliwość jego realizacji. Dość często taka konsekwencja w postępowaniu pojawia się pod wpływem uczestnictwa w zajęciach terapeutycznych dla współuzależnionych, na których pacjentki uczą się , jak dbać o dobro własne i dzieci. Można taki kryzys przyspieszyć prowadząc specjalną rozmowę z uzależnionym. Rozmowa ta powinna być przeprowadzona w kilka osób, które osobiście znają alkoholika i dotyczyć powinna faktów z jego picia. Istotnym jest to, że osoby te powinny mieć dobre nastawienie i intencję pomocy. Muszą one przygotować się do rozmowy wg specjalnego scenariusza, dobrze, żeby pomógł w tym terapeuta w poradni odwykowej. Kolejną formą jest tak forma jak zobowiązanie do leczenia. Jest to forma wobec osób zakłócających porządek, demoralizujących nieletnich, powodujących rozkład życia rodzinnego. Osobę uzależnioną należy zgłosić do gminnej komisji rozwiązywania problemów alkoholowych przy urzędzie gminy/miasta. Komisja wszczyna wtedy stosowną procedurę zmierzającą do tego, aby sąd orzekł wobec danej osoby zobowiązanie do leczenia odwykowego. Jednak należy pamiętać, że jest to zobowiązanie, nie wyrok, więc ta procedura ma swoje ograniczenia, ale bywa też skuteczna. Wielu z nas zna beznadziejny trud przekonywania alkoholika do tego, by podjął leczenie. Wiemy, że podejmując temat leczenia narażamy się na drwinę, złość, a nawet obelgi, by nie wspomnieć o “żelaznym repertuarze” alkoholika, który stanowią przeprosiny i obietnice poprawy. Wiemy, jak wiele energii poświęcają członkowie rodziny temu, by alkoholik pił mniej, nie pił wcale, “coś zrobił” ze swoim piciem, by poszedł do lekarza. Trudność polega na tym, że system iluzji i zaprzeczania, w którym żyje alkoholik, uniemożliwia mu realistyczne widzenie faktów swego uzależnienia. W tym stanie rzeczy wypróbowano i udoskonalono pewną metodę, którą podpowiedziało życie – metodę interwencji. Celem interwencji jest skłonienie alkoholika do podjęcia leczenia oraz zorganizowanie pierwszego, owocnego kontaktu z placówką leczenia uzależnień. Interwencja jest metodą, która – jeśli jest dobrze przygotowana – w 90 przypadkach na 100 doprowadza aktywnego alkoholika do leczenia. Uwaga! Nie mówi ona nic o skutkach leczenia, te ostatnie bowiem zależą od innych jeszcze czynników niż interwencja. Ci jednak, którzy znają zamęt życia z alkoholikiem wiedzą dobrze ile oddaliby za to tylko, by alkoholik podjął jakiekolwiek leczenie. Interwencja jest pewną akcją przygotowywaną przez osoby najbliższe alkoholikowi (członkowie rodziny, przyjaciele), a jej ukoronowaniem jest wspólna z alkoholikiem sesja, na której są przedstawione fakty przemawiające za koniecznością leczenia. Sesja ta przygotowywana jest w tajemnicy przed alkoholikiem, aby zapraszając go później na ową sesję nie odkrywać kart przed spotkaniem. Można powiedzieć, że jest to działanie z zaskoczenia. Takie działanie, chociaż wstępnie budzi w wielu osobach niechęć, związane jest z powszechnie znaną prawdą, iż alkoholik nie chce słuchać o faktach swojego uzależnienia, irytując się lub obracając wszystko w żart, kontratakując czy też po raz kolejny obiecując poprawę. Przede wszystkim, czym interwencja nie jest: * Nie jest kolejną awanturą rodzinną na temat nadużywania alkoholu. * Nie jest sesją oskarżeń i pretensji wobec osoby pijącej. * Nie jest okazją do użalania się na swój los. * Nie jest dyskusją o tym, dlaczego alkoholik pije. * Nie jest konferencją na temat, czy picie alkoholika jest normalne czy chorobliwe. * Nie jest “podsumowaniem” alkoholika w jego rolach społecznych i jak ich nie spełnia (jesteś złym ojcem, co z ciebie za pracownik). * Nie jest sesją terapeutyczno – leczniczą ani też diagnozą uzależnienia. * Nie jest dyskusją nad tym, czym jest, a czym nie jest alkoholizm. * Nie jest publicznym upokarzaniem alkoholika Sesja interwencyjna jest konfrontacją. Konfrontacja ta ma ona charakter rzeczowy, konkretny i podstawowo życzliwy wobec osoby uzależnionej. Ma doprowadzić do decyzji o leczeniu i kontaktu z placówką leczniczą. Motywowanie do leczenia RZECZOWOŚĆ zawiera się w tym, że mówimy o faktach i zachowaniach związanych z piciem – nie zajmujemy się domniemaniami ani tym, co nie ma bezpośredniego związku z piciem osoby uzależnionej. Nie będziemy więc przytaczać liczby absencji w pracy, jeśli nie wiemy, czy mają one rzeczowy i bezpośredni związek z piciem (mówimy więc: bo byłeś pijany; bo byłeś na kacu), albo jeśli zgoła nie mają takiego związku. Nie mówimy też o intencjach alkoholika (bo myślałeś, że ci ujdzie na sucho). KONKRETNOŚĆ przejawia się w tym, że mówimy o faktach bez stosowania uogólnień. Nie mówimy więc: Zrobiłeś awanturę, lecz mówimy: Krzyczałeś tak głośno, że obudziłeś dzieci. Kasia rozpłakała się, a ty trzymałeś mnie za rękę i krzyczałeś, że jak się nie uspokoi natychmiast, to ją sam uspokoisz. Ciągnąłeś mnie do łóżka. Powiedziałeś do mnie – ty jędzo – i krzyczałeś, że dzieci są nienormalne i mają to po matce. Bałam się wyrwać, żebyś nie krzyczał głośniej. Bałam się o dzieci. Bełkotałeś i cały byłeś przesiąknięty alkoholem. Nie mówimy też: Za dużo pijesz ani: Jesteś złym ojcem. Przekładamy to na język faktów np.: Przez ostatni tydzień piłeś bez przerwy, to już trzeci taki długi ciąg w tym roku. 2 – 3 dniówki zdarzają ci się regularnie co dwa tygodnie. Mówimy: Obiecałeś zrobić w szkole listwy do dekoracji, lecz w sobotę, gdy rodzice robili dekoracje, byłeś pijany. ŻYCZLIWOŚĆ oznacza, że wszystko to dzieje się w atmosferze troski i miłości dla alkoholika. Bo jak ktoś pięknie powiedział: Prawda nie może mieć kształtu kamienia, który rani. Musi być podawana z miłością, tak, by człowiek się na nią otwierał, a nie zamykał. W sesji interwencyjnej biorą udział osoby, które znają z pierwszej ręki fakty dotyczące picia. Nie mówi się w żadnym razie o tym, co słyszeliśmy od kogoś innego. To może być mimo wszystko plotka lub informacja grubo przesadzona. Działanie, które musi przyjść z zewnątrz Powiedzieliśmy poprzednio czym interwencja nie jest. A oto, czym interwencja jest: * Interwencja jest działaniem z zewnątrz. * Interwencja jest pomaganiem osobie, która nie chce pomocy. * Interwencja jest działaniem wbrew temu, co alkoholik myśli i czego pragnie w sprawie swego picia. * Interwencja jest atakiem na obrony a nie na osobę alkoholika. Alkoholik jest odgrodzony od rzeczywistości obronami, pod postacią systemu iluzji i zaprzeczania. On zawsze “pije tyle co wszyscy” i zawsze “poradzi sobie sam, gdy przyjdzie odpowiednia pora”. Alkoholizm to coś więcej niż sam fakt nadużywania alkoholu. To także nietrzeźwe myślenie i nietrzeźwe widzenie rzeczywistości. Także rozprzężone i zmącone życie uczuciowe. Choroba alkoholowa obejmuje ciało, psychikę i ducha. Niszczy wartości i dążenia, wprowadza chaos emocjonalny, produkuje myślenie całkowicie oderwane od rzeczywistości. Dlatego właśnie, że choroba jest tak rozległa, pomoc musi przyjść z zewnątrz. Istotą choroby alkoholowej jest nieodwracalna utrata kontroli nad piciem, co oznacza, że punktem wyjścia do zdrowienia jest całkowite odstawienie alkoholu. To bardzo trudne zadanie, do którego potrzeba sojuszników. Tego na dłuższą metę nie da się zrobić samemu. Do tego potrzebne jest poważne leczenie, w dobrej placówce, z odpowiednim programem lub zaangażowanie się w program Anonimowych Alkoholików. Najlepsze efekty lecznicze daje połączenie psychologicznego programu leczenia z programem AA. Alkoholik broni się ze wszystkich sił przed perspektywą leczenia i właśnie dlatego potrzebna jest interwencja. Nie znaczy to oczywiście, że bez interwencji żaden alkoholik nie podejmie leczenia. Tak nie jest. Świadczą o tym całe rzesze trzeźwych alkoholików, którzy poprzez uczestnictwo w ruchu Anonimowych Alkoholików, udział w ruchu klubowym, wstąpienie w szeregi katolickiego ruchu pod nazwą: Krucjata Wyzwolenia Człowieka, czy też po prostu poprzez leczenie w ośrodku odwykowym odeszli od alkoholu i rozpoczęli żmudny proces zdrowienia. W proporcji do tych, którzy nie zrobili tego, jest ich jednak niewielu. Chodzi też o to, by nie czekać na całkowitą korozję zdrowia i życia rodzinnego, która ostatecznie gdzieś tam i kiedyś wpłynie na myślenie alkoholika o leczeniu. Proces ten można przyśpieszyć poprzez wzmożenie kryzysu. Kryzys jest kluczowym pojęciem w przełomie między chorobą a zdrowieniem. Trzeźwi alkoholicy mówią, że alkoholik podejmuje leczenie, gdy ból picia przewyższa ból niepicia. Gdy koszty nadużywania alkoholu zaczynają być większe niż korzyści płynące z picia. Interwencja ma w swym założeniu proces ten wspomagać. Jest jeszcze jeden powód by kryzys ten przyśpieszyć. Skuteczność leczenia w chorobie alkoholowej – jak w każdej innej chorobie – jest związana z jej zaawansowaniem. Wiadomo ogólnie, że im mniej zaawansowana choroba – tym więcej szans wyzdrowienia. Jest to oczywiście statystyka, która nic nie mówi o losach pojedynczego człowieka. Możliwość wyzdrowienia ma każdy alkoholik niezależnie od wieku i stanu zaawansowania choroby. Liczne świadectwa o tym dają choćby mitingi grup Anonimowych Alkoholików. Z drugiej strony jednak, wiadomo powszechnie, że im mocniejsze i zdrowsze więzy łączą (jeszcze) alkoholika z rodziną, miejscem pracy, społecznością, w której żyje, im mniej więzy te są one zniszczone, tym łatwiej powrócić. Nie trzeba wcale czekać aż alkoholik osiągnie swoje dno – można mu pomóc wcześniej przez interwencję. W interwencji bierze udział kilka osób. Najmniej – dwie. Jedna osoba to stanowczo za mało, by przebić się poprzez system obronny alkoholika. Najbardziej optymalna liczba to 3 – 5 osób. Mogą w tym brać udział dzieci, nie mniej jednak niż 8-10-letnie (zależnie od stopnia dojrzałości emocjonalnej i możliwości intelektualnych, jak formułowanie myśli itp.) Motywowanie do leczenia To co mają do powiedzenia dzieci jest często najmocniej poruszające obrony alkoholika i najbardziej skuteczne dla jego decyzji o leczeniu. Nie oznacza to, że należy zmuszać dziecko czy kogokolwiek innego do udziału w interwencji, jeśli jego lęk lub niechęć są zbyt duże. Warto oczywiście przekonywać, zachowując zawsze zdrową granicę między skutecznym przekonywaniem a gwałtem psychologicznym na drugiej osobie. Tak więc w interwencji mogą brać udział: współmałżonek, rodzice, dzieci, rodzeństwo, dalsza rodzina (w zależności od tego, na ile znają z bezpośredniej obserwacji i udziału incydenty i fakty związane z piciem), sąsiedzi, przyjaciele, współpracownicy, kierownik, nauczyciel. Wszystkie te osoby, jeśli chcą pomóc alkoholikowi przez przygotowanie interwencji, muszą zaakceptować podstawowe fakty dotyczące choroby alkoholowej, mówiące o tym, że: * Alkoholizm jest chorobą, w której żadna “normalna” siła woli jest niewystarczająca do tego, by sobie z nią poradzić. Kwestia nie leży w “sile woli” czy słabości charakteru, lecz w przebiegu i fazie choroby, która stała się udziałem danej osoby. * Wzięcie do ust pierwszego kieliszka alkoholu redukuje ową “siłę woli” do zera, bowiem za sprawą tego kieliszka uruchamia się mechanizm biochemiczny tak, jak uruchamia się program pralki automatycznej poprzez naciśnięcie guzika . * Ofiara nałogu rozwija efektywny system iluzji i zaprzeczania, który jest na usługach uzależnienia, i który uniemożliwia osobie chorej rozpoznanie choroby. * Sytuacja ta sprawia, że pomoc musi przyjść z zewnątrz, jeśli nie chcemy czekać, aż alkoholik sięgnie dna, ryzykując, że przedtem umrze. Ważne jest, by osoby biorące udział w interwencji akceptowały powyższe rozumienie choroby alkoholowej, bo to właśnie odsuwa agresję i pozwala życzliwie koncentrować się na alkoholiku, oddalając też pokusę zajmowania się sobą i ubolewania nad swym losem. Co mówimy na sesji interwencyjnej. Na sesji mówimy o trzech sprawach: O tym, że zależy nam na osobie uzależnionej; O incydentach i faktach związanych z piciem; O tym, gdzie i kiedy ma on udać się po pomoc. ZALEŻY NAM NA TOBIE… Na początku każdego zestawu faktów przygotowanego do odczytania alkoholikowi mówimy coś najbardziej serdecznego i życzliwego, co tylko w tej sytuacji można powiedzieć, a co równocześnie jest prawdziwe. Nie chodzi o to, by manipulować kłamstwem czy mówić o uczuciach, których nie ma. Lecz jeśli są, można powiedzieć takie słowa: - Janku, kocham cię bardzo i ogromnie zależy mi na tobie. Dlatego zdecydowałam się wziąć udział w tym spotkaniu, by powiedzieć ci, jak ostatnio wygląda nasze życie. - Heniu, trudno mi mówić o miłości po tych latach pełnych bólu i upokorzeń. Wiem jednak, że chcę utrzymać nasze małżeństwo i nie chcę rozstania. Ciągle jeszcze mam nadzieję na normalną rodzinę z twoim udziałem. Dlatego chcę ci dziś bez złości powiedzieć, co robisz i jak zachowujesz się ostatnio po alkoholu. Wierzę, że to można zmienić. - Zbyszku, wiele razy myślałam, by odejść. Widzę jednak, jak wiele znaczysz dla naszych dzieci, jakim wspaniałym ojcem potrafisz być, gdy nie pijesz. Cenię twoje liczne zalety i dostrzegam to, że jesteś dobrym człowiekiem. Nie możemy jednak żyć tak dalej. Chcę ci powiedzieć, jak wygląda nasze życie, chcę przekonać cię o konieczności zmiany i dlatego posłuchaj. - Mirku, myślę sobie, że nie wszystko stracone, pamiętam wszystkie wspaniałe chwile, jakie mi ofiarowałeś, miłość, która była między nami, którą pamiętam i do której tęsknię. Dlatego chcę ci uzmysłowić, co dzieje się w twoim i moim życiu z powodu alkoholu. Posłuchaj. - Tato, bardzo cię kocham i chcę, by było między nami tak jak kiedyś. Jak byłem mały, pamiętam, że byliśmy razem w górach i chodziłem wszędzie z tobą i kąpaliśmy się w strumieniu. Byłeś wesoły. Chcę, żeby znowu tak było. I dlatego powiem ci, jak jest teraz. - Basiu, cenię twoją fachowość. Jesteś fantastyczna w pracy i nie chciałbym zamienić cię z nikim na twoje miejsce. Ale nie może być tak dłużej – chodzi o twoje picie i to, co dzieje się w związku z tym w pracy. I tak dalej. Atmosfera miłości i życzliwości ma towarzyszyć całej sesji interwencyjnej od początku do końca (ponieważ: prawda nie może mieć kształtu kamienia, który rani…). Motywowanie do leczenia OTO INCYDENTY I FAKTY… Trzeba odróżnić “Co zrobiłeś” od tego “Jaki jesteś”, dokonać rozróżnienia między uczynkiem a człowiekiem. Sesja interwencyjna jest dla alkoholika jak spotkanie z reportażem fotograficznym z jego życia. Mówimy o faktach, lecz nie o intencjach, o intencjach można dyskutować, o faktach nie. Nie mówimy więc, że ktoś zrobił nam na złość i specjalnie się upił. Tego po pierwsze nie wiemy na pewno, po drugie to bardzo zachęca do dyskusji o intencjach. Mówimy tylko JAK się ktoś upił i CO zrobił lub powiedział. Dyskusja nie leży w interesie interwencji, rozbija jej spójność i ukierunkowanie. Dyskusja łatwo też przeradza się w awanturę. Alkoholik nie jest zaproszony na sesję, by dyskutować, lecz by wysłuchać. O to właśnie usilnie cały czas go prosimy, mówiąc: Proszę, wysłuchaj nas do końca. Oto co możemy mieć do powiedzenia osobie uzależnionej: - W ostatnim miesiącu tylko w niedziele byłeś trzeźwy. W pozostałe dni przychodziłeś z pracy wieczorem i zawsze czuć było od ciebie alkohol. - Pół roku temu przyszedłeś do mnie i przyznałeś się, że przepiłeś pieniądze, które żona dała ci na piec ogrzewczy. Błagałeś o pożyczkę, bałeś się wrócić do domu. Pożyczyłem ci połowę tej sumy – więcej nie miałem. Nie oddałeś mi dotąd, chociaż miałeś oddać za miesiąc. Widzę cię pijanego co najmniej raz w tygodniu. – Wiele razy w ostatnim roku przychodziłaś do nas spać. Mówiłaś, że mąż cię nie rozumie i pokłóciliście się. Zawsze byłaś pijana, a ostatnim razem miałaś podarte ubranie i zgubiłaś gdzieś kurtkę. Raz znalazłaś w kredensie wino i wypiłaś je w nocy. - Od trzech tygodni naprawiasz telewizor. Obstawiasz się puszkami z piwem i naprawiasz kilka godzin dziennie. W tym czasie wyskakujesz po piwo. Telewizor jest rozgrzebany i nie ma widoku na skończenie robót. Usypiasz wieczorem po tym piwie na fotelu albo zwlekasz się na tapczan w ubraniu. Ostatnio dwa razy zasikałeś tapczan. - Ostatnio, kiedy przychodzisz wieczorem pijany tak jak w piątek, dobierasz się do mnie na siłę i grozisz, że jak będę się opierać, zrobisz awanturę i dostanę za swoje. Godzę się ze strachu i nie chcę, żeby dzieci się obudziły. Czuję do ciebie i do siebie coraz większy niesmak. Nie godzę się na taką “miłość”. Twój oddech i twoje zachowanie są dla mnie po prostu obrzydliwe. Pamiętam, że lubiłam seks z tobą, gdy nie piłeś. - zawsze wtedy, gdy jesteś pijana. - Na targach nie załatwiłeś drugi raz w tym miesiącu, gdy wróciłem z pracy, spałaś na tapczanie, dzieci były głodne, przestraszone. Ania powiedziała, że upiłaś się i nie mogła cię dobudzić. W domu było nie posprzątane, nie posłane łóżka, nie zmyte nawet po śniadaniu talerze. Obiad był w połowie zrobiony. - Obudziłaś mnie przedwczoraj o trzeciej w nocy, żebym z tobą rozmawiała. Byłaś pijana i to, co mówiłaś, nie trzymało się kupy. Nie dałaś mi zasnąć. To pierwszy raz zdarzyło się dwa lata temu i zdarza się od czasu do czasu. Rano zachowujesz się, jakby nic się nie stało. - Jak przyszli ostatnio moi koledzy do mnie i słuchaliśmy muzyki, wparowałeś z butelką do pokoju i chciałeś koniecznie nas poczęstować. Byłeś pijany i coś mówiłeś bez sensu. Rozsiadłeś się na tapczanie, a moi goście się zmyli. Było mi wstyd. - Po imieninach twojej koleżanki nie przyszłaś przez dwa dni do domu. Nie chodziłem do szkoły, bo czekałem, że przyjdziesz lada chwila. Bardzo się o ciebie bałem i nie wiedziałem, co robić. Wieczorem zadzwoniłaś, że nic się nie stało. Mówiłaś bełkotliwie, jak zawsze wtedy gdy jesteś pijana. Opis ma być rzeczowy i konkretny. Unikaj słów “jak zwykle„, “oczywiście„, “twoim zwyczajem„. Tworzą one niepotrzebną nutę pretensji. Unikaj nadmiernego mówienia o sobie, swoim cierpieniu i wstydzie. Możesz o tym wspomnieć, lecz nie to jest tym razem główną informacją. Przygotowana lista faktów musi być napisana i odczytana. Są do tego dwa ważne powody. Po pierwsze, w napięciu i emocjach spotkania można łatwo o czymś zapomnieć. Po drugie, możesz mieć wielką pokusę osłabić swój komunikat mówiąc coś ogólnego w miejsce drastycznych konkretów lub wybuchnąć żalem czy złością. Napisanie i odczytanie zapewnia niezbędną dyscyplinę. CHCEMY, ŻEBYŚ SIĘ LECZYŁ… Przygotowanie informacji zawiera zebranie wiadomości o możliwościach leczenia. Trzeba w tę sprawę włożyć trochę wysiłku. Trzeba powiedzieć alkoholikowi gdzie i kiedy ma się udać lub co ma do wyboru. Warto zaoferować mu swoje towarzystwo (Pójdę tam z tobą). Szukając miejsca na leczenie nie kierujcie się wyłącznie nazwą ośrodka. Sprawdźcie, czy to dobre miejsce. Oferty terapeutyczne są nierówne. Chodzi o ośrodek, który ma dobry program leczniczy. Popytajcie o to ludzi profesjonalnie związanych z leczeniem uzależnień i trzeźwych alkoholików. Unikajcie miejsc, które są “przechowalnią” i oferują głównie “terapię pracą”, a także takich, których działalność jest nakierowana na anticol i esperal. Musicie mieć przynajmniej jedną dobrą i realną ofertę leczenia, by móc powiedzieć: Jutro o godzinie jesteś umówiony na rozmowę i konsultację w ośrodku. Pomogę ci się spakować, a Roman zawiezie cię tam swoim samochodem. Pamiętajcie, że wielu alkoholików wstydzi się podjąć leczenie w miejscu swojego zamieszkania. Uznajcie to, poszukując jakiegoś odległego miejsca. Jak łatwo się zorientować, filozofia interwencji brzmi: kuj żelazo, póki gorące. Czasami ludzie chcą na zakończenie swojej listy postawić ultimatum. Żona może powiedzieć: Jeśli nie podejmiesz leczenia, wyprowadzę się z dziećmi. Szef lub wspólnik może powiedzieć: Jeśli nie będziesz się leczyć, rozstajemy się. To zależy w tej chwili od ciebie. Jeśli ktoś ma takie właśnie stanowisko, powinien je przedstawić, przy spełnieniu dwóch warunków w tym względzie: 1) ultimatum jest prawdziwe. Żona naprawdę jest gotowa wyprowadzić się (rozwieść). 2) ultimatum jest realne, to znaczy, że żona ma gdzie się wyprowadzić, wspólnik ma warunki finansowe, żeby się rozstać. W przeciwnym razie nie trzeba stawiać ultimatum. Pogróżki bez pokrycia już były. Zacznij mówić to, co myślisz i robić to, co mówisz! Ostatnie zalecenia * Oczywiście sesja interwencyjna może mieć miejsce tylko i wyłącznie wtedy, gdy alkoholik jest trzeźwy. Trzeba w tym celu przygotować się dobrze od strony organizacyjnej (kontakty, telefony). * Miejsce interwencji: w miarę możności neutralne. Może to być pokój w biurze, mieszkanie brata, szpital – po odtruciu. W miejscu tym nie powinno być małych dzieci ani niczego innego, co mogłoby zakłócić przebieg interwencji. * Niezbędne są próby – jak w teatrze przed przedstawieniem. Są to dwa, trzy lub cztery spotkania, na których próbuje się swoich tekstów i uwzględnia uwagi słuchających. Wszyscy dbają, by na listach faktów znalazły się stwierdzenia konkretne i by ton wypowiedzi był życzliwy. Próby są dobrą okazją do wyrażenia złości, lęku lub żalu. To pomaga. Można wymieniać informacje o chorobie alkoholowej i wspomagać wzajemnie. Ważne, by odnaleźć ducha wspólnoty i działania, który będzie wspierał wasze wysiłki. Powinniście zrobić prawdziwą “próbę”; niech ktoś z was poudaje alkoholika. Poczujecie wtedy atmosferę spotkania i spróbujecie swoich reakcji na to, że alkoholik może złościć się, płakać, prosić o przerwanie, obiecywać poprawę, prześmiewać się lub wyrażać pretensje. Nie wdawajcie się w żadne zaczepki zmierzające do wywołania dyskusji. Róbcie swoje, prosząc go, by wysłuchał was do końca. * Dobrze będzie, gdy ktoś z was podejmie rolę przewodnika grupy. Ktoś najmniej zdenerwowany, kto w krytycznej chwili powie: Marysiu, nie wdawaj się w dyskusję. Karolu, proszę, wysłuchaj jej do końca. Mario, byłaś przy punkcie piątym – czytaj dalej. Jeśli czujecie się niepewnie, dowiedzcie się czegoś więcej o chorobie alkoholowej i jej leczeniu. Możecie zwrócić się o pomoc w przygotowaniu interwencji do profesjonalisty, który zna tę metodę. Nie będzie on z wami na sesji końcowej, ale może uczestniczyć w spotkaniach przygotowawczych i wspierać was radą i informacją. Sięgnijcie po obszerniejszą temat samej interwencji, choroby alkoholowej i współuzależnienia. Nie zrażajcie się przeszkodami! Na zakończenie warto dodać, że często zdarza się sytuacja, iż w czasie przygotowywania interwencji alkoholik sam zgłasza się na leczenie. Ten dziwny fakt można wytłumaczyć postępującą zmianą postaw i zachowań członków rodzin wobec alkoholika. Zmieniają się bowiem najbardziej ci, którzy interwencję podejmują. Zmienia się atmosfera, układ sił, rodzaj komunikatów, sposób patrzenia w oczy, pozycja ciała. Dlatego właśnie interwencja jest ważną metodą ZMIENIANIA SIEBIE ! Alkoholizm jest niezwykle ciężką chorobą. Nie tylko sam uzależniony mierzy się ze skutkami nadmiernego picia alkoholu, ale także jego bliscy są postawieni w trudnych sytuacjach. Jego nałóg odbija się na życiu rodzinnym oraz zawodowym. Przyglądanie się powolnemu upadkowi, powoduje wiele cierpienia i bólu. Naturalną reakcją jest kierowanie zachęty podjęcia leczenia. Niestety często kończą się one fiaskiem. Sam alkoholik wypiera, jakoby miałby mieć problem ze spożywaniem alkoholu. Zaprzeczenie to mechanizm obronny, typowy dla zaburzeń związanych z uzależnieniem. Tworzenie iluzji wokół sytuacji, jakiej się znajduje pozwala mu na znalezienie „bezpiecznej” strefy. Wynikiem tego jest izolacja od świata zewnętrznego, przez co nałóg wciąga go coraz mocniej. Chcąc przekonać uzależnionego do leczenia, należy stosować się do kilku podstawowych zasad. Znajdź powód Przed podjęciem jakichkolwiek rozmów, warto skupić się na analizie sytuacji, w jakiej znalazł się alkoholik. Ścieżka, która doprowadziła go do aktualnego miejsca, często podpowie co stoi za przyczyną coraz częstszego sięgania po alkohol. Powodów może być wiele, dlatego też możesz spotkać się z kilkoma. To także wyraźny znak, co należy kolejno eliminować i jakich słów wsparcia używać, aby efektywnie namówić alkoholika do podjęcia leczenia. Najczęstszym z powodów jest brak wiary w siebie oraz swoje możliwości. Poczucie pewności i „bezpieczeństwa” w ramionach nałogu nie tylko są przyczyną choroby, ale także usilnie powstrzymują alkoholika, przed podjęciem kroków ku wyjściu z niej. Często wiąże się z wcześniej podejmowanymi, nieudanymi próbami leczenia. Alkohol może być także mechanizmem obronnym przed złymi wspomnieniami z dzieciństwa lub po przejściu traumatycznych przeżyć. Wszystkie te powody, a także wiele innych, które możesz dostrzec, muszą zostać zaakceptowane. Nie chodzi tutaj o negowanie problemu, ale spokojne przyjęcie sytuacji, z jaką mierzy się osoba uzależniona wraz z otoczeniem. Pozwoli to na uniknięcie awantury oraz obwiniania się, szukania sprawców. Stanowi to także podstawę do podjęcia rozmowy. Motywuj, wspieraj, rozmawiaj Kiedy posiądziesz już niezbędną wiedzę, możesz przejść do podjęcia rozmów. Warto zwrócić szczególną uwagę na dobór słów, ton głosu oraz odpowiedni moment. Jeżeli widzisz, że alkoholik znajduje się w trakcie kaca fizycznego, moralnego lub też przechodzi załamanie, złe chwile, wyciągnij ku niemu pomocną dłoń. Otaczając go wsparciem pokażesz, że jest dla Ciebie ważny, chcesz zadbać o niego i nie pozwolić, aby alkohol przejął całkowitą kontrolę nad jego życiem. Należy pamiętać, jednak, aby nie obwiniać, ani nie umoralniać chorego. Słowa kierowane w jego stronę, powinny nieść pocieszenie i wsparcie. To niezwykle istotne nie tylko podczas przekonywania do podjęcia leczenia, ale również w trakcie całego procesu. Oprócz okazania miłości, zapewniając o swoim wsparciu, należy także być konsekwentnym. Warto uświadomić alkoholika na co naraża siebie oraz bliskich. Szkodliwy wpływ substancji, rozpad rodziny, utrata pracy to tylko kilka przykładowych skutków nadmiernego spożywania alkoholu. Następnie trzeba jasno określić swoje warunki np. podjęcia leczenia w ośrodku specjalistycznym, albo w innym przypadku zakończysz relację. Brak akceptacji dla krycia nałogu to ważny krok, który może otworzyć oczy uzależnionego. Nie trać nadziei Podczas rozmowy mogą wystąpić napady agresji, złości czy też odrzucenie. Nie poddawaj się! Nadal kieruj spokojne prośby, zapewniaj o swoim wsparciu w podjęciu leczenia, a co najważniejsze podkreślaj, że to akt odwagi, a nie słabości. W przypadku, kiedy zawiodą wszelkie próby namówienia alkoholika do terapii, czas na ostateczne rozwiązanie – interwencję. Umów wizytę u specjalisty oraz zaprowadź uzależnionego. Ten poważny krok może przynieść wiele przykrych słów oraz oskarżeń o oszustwo. Nie możesz pozwolić, aby wybuchnąć negatywnymi emocjami. Zachowanie spokoju, da pewność uzależnionemu, że tam, gdzie się udaje chcą mu pomóc. Szukaj pomocy u specjalistów Kiedy nasz bliski zdecyduje się na leczenie uzależnienia od alkoholu lub też potajemnie kierujesz go do gabinetu, zadbaj, aby placówka zajęła się w nim w należyty sposób. Samo wsparcie psychologa nie zawsze jest wystarczające. W Ośrodku Przebudzenie mamy tego świadomość, starając się świadczyć kompleksowe usługi. Zapewniamy różne formy terapii, tak aby wybrać najodpowiedniejszą z nich, pasującą do każdego przypadku. Chęć niesienia pomocy wymagają niezwykłej siły oraz pewności swoich możliwości. Jednakże niekiedy i ich pokłady mogą się skończyć. Warto wtedy indywidualnie udać się do specjalisty leczenia uzależnień. W Ośrodku Przebudzenie nie tylko pomagamy uzależnionym, ale również ich bliskim. Wspieramy ich w trakcie leczenia. Służymy poradami z zakresu interwencji oraz tego jak namówić do leczenia. Nasz zespół to grono specjalistów: prawników, psychologów i terapeutów. Każdy z nich gotowy jest do niesienia pomocy osobom uzależnionym oraz ich rodzinom, w trudnej walce z nałogiem. Talk - Rozmowy [h]yperreala Przejdź do zawartości ...czyli jak podejść do odstawienia i możliwie zminimalizować jego konsekwencje 1186 / 449 / 0 ktoś kiedyś nazwał uzależnienie,,rakiem duszy,, spróbuj namówić albo zmusić grozbami i biciem chorego na raka żeby wyzdrowiał 244 / 61 / 0 Z tym "dnem" to też nie jest tak do końca... kilka razy je osiągałem, odbijałem się od niego i wracałem od nowa. My chyba musimy chcieć... to gdzieś musi się urodzić w środku nas samych i to chyba właśnie zależy od człowieka, charakteru i powodu dlaczego sięgnął po ten alkohol kiedyś, co nim maskował i w czym mu pomagał, bo raczej nikt z alkoholików nie pije dlatego, że lubi. Dlaczego wracamy do nałogu, bo żeby nie pić musimy się całkowicie odizolować od środowiska, obrócić swoje życie o 180 st., często zostajemy sami, rozpadają się nasze rodziny... w tym pomaga AA (ja akurat źle się na nim czuję... dla mnie to takie "sekciarskie" towarzystwo wzajemnej adoracji liżące sobie nawzajem dupy... w szczególności tą "cukierkowość" zauważyłem u uczestników z dużym stażem w AA... zresztą tak samo jest na wszystkich forach internetowych czy jakichkolwiek organizacjach). „Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama Online 1745 / 247 / 0 Tak pół żartem, a pół serio można pogadać o tym z nim przy kielichu. Należy się zmieniać by jakim jest się pozostać Aby zostać trzeba problemom sprostać Ciągle się zmieniam tą samą mam postać 244 / 61 / 0 Picie alkoholu przy osobie uzależnionej jest brakiem szacunku dla niego i jego współuzależnionej rodziny. „Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama 88 / 26 / 0 @7key Czemu brakiem szacunku? Chcąc nie chcąc picie alkoholu jest wpisane w tradycję i piję się praktycznie wszędzie. Zdaję sobie sprawę jaką chorobą jest alkoholizm ale teraz taka osoba ma być traktowana ze szczególną ostrożnością i jak przychodzi na imprezę czy to na kawę w niedziele to inni nie mogą sobie wypić po kieliszku wina? Czy impreza ma być alkoholowa? Wtedy dopiero alkoholik poczuję się odrzucony bo jest traktowana jako osoba specjalnej troski. I wtedy przychodzi z takiej imprezy gdzie nie było alkoholu i ma w głowie "ale jestem przegrywem, specjalnie w związku ze mną nie pili a teraz jak wyszedłem pewnie leję się gęsto... no bo już mnie nie ma...." Podobnie jak na osoby niepełnosprawne powinniśmy patrzeć jak na osoby zdrowę a nie na każdym kroku im pomagać pokazując im, że czegoś nie potrafią bo nie są w pełni sprawne psychicznie czy fizycznie. Myślę, że osoba niepełnosprawna dużo swobodniej się czuję w towarzystwie gdzie wszystko nie jest robione pod nią. A alkoholizm to niepełnosprawność i trzeba nauczyć się z tym żyć. 244 / 61 / 0 @DrewnianyKolek Z życia alkoholika alkohol ma zniknąć całkowicie i to na długi, długi czas. Jest trzeźwość i nie picie tzw. "sucha trzeźwość" czyli tylko brak alkoholu w organiźmie. Dam ci głupi przykład... jak lubisz słodkie to miej czekoladę schowaną i na widoku. Nie piję ponad 4 lata... ostatnie 10 lat picia piłem ciągami po 2-3 tygodnie... raz dwa do roku. Zacząłem trzeźwieć rok, półtorej temu w zeszłe wakacje przechodziłem przez bezcłówkę i przez dwa dni miałem "horrory" związane z moim piciem a to było prawie 4 lata po zaprzestaniu picia. "Odejdźmy z miejsc, które nas niszczą" a to właśnie miejsca w których piliśmy nas niszczą. Zapraszanie alkoholika na imprezę z alkoholem jest przywoływaniem w jego głowie miłych wspomnień i nie gdy go nie zaprosisz na imprezę a właśnie na tej imprezie będzie czuł się gorszy i inny. Nie wiem jak jest z osobami na wózkach ale dużym nietaktem jest zapraszanie ich na potańcówkę. „Bądź światłem sam dla siebie” Budda Gautama 88 / 26 / 0 Rozumiem co piszesz ale tutaj się akurat z Tobą nie zgodzę. Każdy podchodzi do tematu indywidualnie, jak i każdy ma inną psychikę i nie ma jednolitego rodzaju detoxu. Ja pisałem o życiu towarzyskim które jak wiadomo kręci się wokół alko czy innych używek. Ale nie piszmy tu o innych używkach bo to osobny rozdział. Nie mówie, że alkoholik ma dzień w dzień odwiedzać meliny na których przebywał ale czy nie może pójść na wesele czy w sobote do pubu spotkać się ze znajomymi? Czy żona/dziewczyna nie może się napić lampki wina na wieczór siedząc sobie na kanapie? Mi chodzi o to że nagłe wywrócenie życia do góry nogami byle tylko nie widzieć alkoholu nie ma sensu na świecie gdzie na każdej ulicy jest monopolowy i reklamy nachalnie przypominające nam alkohol. I tak zamknięty człowiek w czterech ścianach gdy inni będą prowadzić życie towarzyskie się złamie i skoczy po jakiś starter pack. W alkoholizmie bardzo ważną rolę odgrywa silna wola i wiara w siebie i własne możliwości. Bez tego ani rusz. Tak więc jak mamy być mentalnie silni i mocno podbudowani psychicznie gdy wiemy, że tu nie możemy pójść, z tym się nie możemy spotkać a jak kobieta kupi białe wino do zrobienia krewetek to mamy odwracać wzrok? I nie widzę nie taktu zapraszania osoby na wózku na potańcówkę. Sądzę, że gromo z nich by się ucieszyła, z takiego zaproszenia. Ale to dyskusja na osobny temat. Dla mnie najgorsze było właśnie to zamknięcie w czterech ścianach. Trzeba się aktywizować. Oczywiście jest sport, hobby itd. ale przynależność społeczna jest najważniejsza. No a że życie towarzyskie kręci się wokół alkoholu no to tego już nie zmienimy i po prostu musimy wziąć to na klatę albo przegramy te walkę... 110 / 42 / 0 Czytałam kiedyś o tzw "Interwencji" Interwencja jest specjalnie przygotowanym działaniem (procedurą) przez osoby najbliższe osobie z problemem uzależnienia (członkowie rodziny, przyjaciele), a jej zwieńczeniem jest, wspólne z tą osobą, spotkanie na którym są przedstawione fakty, przemawiające za koniecznością leczenia. Fakty te są wcześniej omówione i spisane razem z psychologiem -terapeutą uzależnień Poczytaj o tym. Ale jeśli sam nie będzie chciał to ciężko. To tak jakby, ktoś Ciebie namawiał do leczenia Żyj i pozwól żyć innym Online 197 / 23 / 0 Chętnie się wypowiem z autopsji. Od małego, początków gimnazjum siegalem po alkohol (po ojcu), pare razy mnie policja pijanego zgarniala z gimnazjum, na testach gimnazjalnych byłem pod wpływem, w wieku 16 lat wylądowałem na wytrzezwiałce, a w wakacje gimnazjalne taki zrobił się ze mnie "terminator", że w ciągu dnia potrafiłem 20 piw wypić. Wiadomo, po alkoholu odpierdalało mi jak prawie każdemu. Pół roku temu obalilem flache pod wieczór i poszedlem do monopola. Obaliłem cwiare i wracając grzecznie do domu dostalem przyslowiowy wpierdol, od 6 czy 7 gości. W sumie lekko mówiąc (blizne na na nosie mam do teraz) i prawie utopili mnie w jeziorze (już pomiając fakt, że zgubilem portfel i telefon i dostalem pare razy paralizatorem). 100ml wódki brakowało żeby urwał mi się film, więc mocno się nie bronilem, ani za bardzo nie zapamiętałem twarzy. I to ta bezbronnosc przyczyniła się do tego że nie pije. Druga sprawa, sprawa ojca to szantaż ze strony matki, że wszywka i koniec picia albo wylatuje z domu - podziałało. Czyli jak koledzy wyżej wspominali, szantaż albo wpierdol - najlepsze rozwiązania. 1192 / 399 / 0 26 grudnia 2020VERBALHOLOGRAM pisze: Tak pół żartem, a pół serio można pogadać o tym z nim przy kielichu. i po ostatnim kielichu - "nie piję od jutra" Uwaga! Użytkownik spiderek nie jest już aktywny na hyperrealu. Nie odpowie na próbę kontaktu, ani nie przeczyta odpowiedzi na post. Prawie tona „narkotyku klasy A” została znaleziona na jachcie płynącym z wysp karaibskich do Wielkiej Brytanii. Jej rynkowa wartość została oszacowana na 80 milionów funtów. Dynamika rynku handlu narkotykami po krótkim spadku w początkowym okresie pandemii COVID-19 szybko dostosowała się do nowych realiów, wynika z opublikowanego w czwartek (24 czerwca) przez Biuro Narodów Zjednoczonych ds. Narkotyków i Przestępczości (UNODC) nowego Światowego Raportu o Narkotykach. Sąd Najwyższy zdepenalizował w poniedziałek rekreacyjne spożycie marihuany przez dorosłych. Za zalegalizowaniem używki głosowało 8 spośród 11 sędziów. SN po raz kolejny zajął się tą sprawą, jako że Kongres nie zdołał przyjąć stosownej ustawy przed 30 kwietnia. Przebudzenie - „To tylko jedno piwo, to tyle, co nic”. „Mogę z tym skończyć, kiedy zechcę” – te i wiele innych argumentów słyszymy od alkoholików. Znosimy je przez lata w milczeniu, pozwalając, by nałóg się pogłębiał. Dochodzi jednak do częstych punktów kulminacyjnych, kiedy to bliscy uzależnionego nie są w stanie dalej znieść uzależnienia, co skutkuje awanturą. Tymczasem należy zrozumieć, że nie tędy droga. Spis treści1 Kiedy mamy do czynienia z osobą uzależnioną od alkoholu?2 Jak namówić alkoholika na leczenie?3 Jak zmusić alkoholika do leczenia – ważne wskazówki Kiedy mamy do czynienia z osobą uzależnioną od alkoholu? Podstawowym problemem szybkiego rozpoznawania uzależnienia w polskim społeczeństwie wynika z wielu szkodliwych mitów oraz przyzwolenia na picie, jakie wynika z wszechobecności alkoholu w życiu przeciętnego człowieka. Są jednak symptomy, które powinny stanowić reakcję ostrzegawczą. Rozpoczynanie dnia od alkoholu. Szukanie okazji do picia. Zaniedbywanie codziennych spraw lub wykonywanie ich „na rauszu”. Argumenty typu „to tylko jedno piwo/jeden kieliszek”. Zabijanie czasu spożywaniem alkoholu. Drwiny, obrażanie lub agresja, gdy zostanie poruszony temat alkoholizmu. Stosowanie tzw. klina, czyli spożywanie alkoholu celem zniwelowania kaca. Stosowanie przemocy wobec osób z otoczenia i członków rodziny. Szybkie zmiany nastrojów od euforii po nienawiść. Jak namówić alkoholika na leczenie? Najczęstsze błędy w rozmowach z alkoholikami są dwa. Mowa tutaj o zmowie milczenia i “chodzeniu na palcach” wokół uzależnionego, a także o karczemnych awanturach. Pierwsza „metoda” jest po prostu niemym przyzwoleniem na picie i cierpieniem całej rodziny, a druga wywołuje jedynie postawę obronną i pogłębione separowanie nałogowca od pozostałych członków rodziny. Jak przekonać alkoholika do leczenia? Poniżej garść rad. Nie pozwól na dalsze wypieranie problemu. Alkoholicy mają do mistrzostwa opanowane szeregi wymówek, dzięki którym odsuwają od siebie myśl o uzależnieniu. Poszukaj informacji o alkoholizmie. Osoby uzależnione borykają się nie tylko z samym faktem wypijania zbyt dużej ilości etanolu. To trucizna, która wpływa nie tylko na fizyczne funkcjonowanie organizmu, stopniowo go niszcząc. Wpływa ona również na zaburzenie postrzegania świata. Nie zaczynaj rozmowy pod wpływem emocji. Ważne jest to, aby odsunąć je nieco na bok i wybrać moment, w którym osoba uzależniona jest trzeźwa. Kolejnym istotnym elementem rozmowy jest to, by nie atakować uzależnionego. Lepiej jest skupić się na własnych odczuciach, dlatego że to jest coś, czemu alkoholik nie może zaprzeczyć. Przedstaw fakty. Dokładnie opowiedz, co się zdarzyło, gdy uzależniony był pod wpływem alkoholu. Określ, do jakich zaniedbań doszło z powodu upicia (np. przez spożywanie alkoholu uzależniony zaniedbał obiecaną pomoc przyjaciołom). Pamiętaj, by również dopuścić alkoholika do głosu. Niezależnie od tego, czy to, co powie, pokrywa się z rzeczywistością, czy nie, daj mu się wypowiedzieć. Nie pozwalaj jednak na obelgi i przerwij rozmowę, gdy ta zaczyna przeradzać się w awanturę. Przeczytaj także: Jak wspierać alkoholika podczas terapii? Jak zmusić alkoholika do leczenia – ważne wskazówki W namówieniu osoby uzależnionej od alkoholu do leczenia argumentem nie zawsze są wyłącznie słowa. Liczą się również czyny. Poinformuj przełożonego o nałogu. Groźba utraty źródła utrzymania będzie jedną ze skutecznych metod na to, jak nakłonić alkoholika do leczenia. Nie przepraszaj w imieniu alkoholika. Pozwól, by sam poniósł konsekwencje swoich czynów. Nie pozwól zrzucać na siebie ani na innych winy za alkoholizm. To jedynie wymówka, by nie podejmować działań i dalej pić. Nie wierz w obietnice poprawy. Muszą one być poparte zgłoszeniem się na odwyk. Jeśli chcesz postawić alkoholikowi ultimatum, zadbaj o to, by móc w rzeczywistości je spełnić. Tylko wtedy osiągniesz oczekiwany rezultat. Nie wyręczaj w codziennych sprawach i nie pozwól, by cały dochód alkoholika szedł wyłącznie na używki. Powyższe punkty wymagają ogromnej odwagi i dużej dawki stanowczości, jakiej nie może Ci zabraknąć na żadnym z etapów. Na koniec pamiętaj jednak o jednoczesnej życzliwości. Osoba uzależniona od alkoholu musi wiedzieć, że otrzyma wsparcie na każdym kroku leczenia, jeśli tylko się na nie zdecyduje. W tym celu warto wykorzystać pójście na terapię dla współuzależnionych, podczas której dowiesz się, jak współpracować z alkoholikiem w trakcie leczenia, oraz co robić po jego zakończeniu, by skutecznie nie dopuścić do powrotu choroby. Uzależnienie od alkoholu to moment, w którym bliska nam osoba traci całkowitą kontrolę nad własnym życiem. Bardzo często próbujemy podjąć rozmowę, bo uważamy, że to otrzeźwi uzależnionego, co w efekcie doprowadzi do tego, że alkoholik odstawi alkohol. Niestety, w wielu przypadkach rozmowa z alkoholikiem pogarsza sytuację, zamiast polepszać, ponieważ osoba uzależniona patrzy przez pryzmat pozornej kontroli nad nałogiem. Jak więc rozmawiać z alkoholikiem, aby skutecznie namówić go do leczenia uzależnienia? Rozmowa z alkoholikiem: skuteczne rady, aby namówić alkoholika na leczenie. Jako terapeutka z wieloletnim stażem, mogę powiedzieć wprost: NIE MA jednoznacznej odpowiedzi i złotego środka, który użyty podczas rozmowy, skłoni alkoholika do pójścia na odwyk. Każdy człowiek to inna historia, każdy nałóg ma inny początek, każdy człowiek jest w innej fazie alkoholowej i każdy z uzależnionych ma indywidualne podejście do swojego problemu. Nie istnieje złoty klucz, który natychmiast skłoni bliskiego do leczenia odwykowego, co oczywiście nie znaczy, że namówienie do leczenia jest niemożliwe. Jest jak najbardziej możliwe, jednak warto pamiętać o kilku elementach: Udawanie, że problem nie istnieje to błąd. Bardzo często w rodzinie, w której występuje problem alkoholowy, pojawia się tak zwana zasłona milczenia, która skłania członków rodziny do ukrywania alkoholizmu przed innymi. Niestety, ale to problemu nie rozwiąże, a nawet go pogłębi. Kiedy podczas terapii pytam, co robią członkowie rodziny, kiedy alkoholik wraca do domu, słyszę: „Jesteśmy cicho, żeby poszedł spać”. Doskonale rozumiem zachowanie bliskich, ale niestety ono nie rozwiązuje problemu. Jeśli osoba uzależniona po alkoholu staje się agresywna, warto poszukać sobie tymczasowego lokum, a do problemu podejść na poważnie, opuszczając zasłonę milczenia. Krzyki, szantaż emocjonalny i łzy podczas rozmowy z alkoholikiem to błąd. Wiem, że emocje są silniejsze, zupełnie jak dzikie konie, które ciężko okiełznać, jednak na osoby uzależnione często działa to obojętnie, bądź jak płachta na byka. Podczas rozmowy z alkoholikiem warto zachować spokój oraz neutralny ton głosu. Nie oceniamy, nie krzyczymy, nie szantażujemy, a przede wszystkim – rozmawiamy, kiedy alkoholik jest trzeźwy. Okaż wsparcie. Ten podpunkt często wzbudza wiele emocji w członkach rodziny, no bo jak to? Uzależniony ma nas w nosie, poświęca rodzinę dla nałogu, a my mamy mu dawać wsparcie? Tak! Osoba uzależniona to wciąż ta sama osoba, którą kochaliśmy przed nałogiem. Dobre wspomnienia wciąż się tlą, uczucia choć trochę bledsze, wciąż żyją, pokaż, że warto o to walczyć, że jesteś, czekasz i zrobisz wszystko, aby było lepiej. Co robić jeśli rozmowa z alkoholikiem nie skutkuje? Rozmowa z alkoholikiem jest często zbyt trudna dla bliskich, którzy są emocjonalnie wyczerpani nałogiem. W takich przypadkach najlepiej zgłosić się po pomoc do terapeuty uzależnień, który nie tylko wesprze, ale również popracuje nad nałogiem bliskiej nam osoby. Pozostawienie osoby uzależnionej bez profesjonalnej pomocy, może okazać się tragiczne w skutkach: Co roku, w wyniku nadmiernego spożycia alkoholu, umiera 3 miliony ludzi na świecie. (Raport WHO) Terapeuci są osobami bezstronnymi, którzy za zadanie mają postarać się rozwiązać problem, wesprzeć, a także otoczyć opieką osoby współuzależnione (współmałżonka, dzieci, rodziców), które często rykoszetem niosą na swoich plecach bagaż nadmiernych emocji. W przypadku alkoholików problem nie dotyczy tylko tej osoby, która nadużywa alkoholu. Problem dotyczy również członków rodziny, którzy są uwikłani w codzienność, niosącą za sobą takie pytania jak: „W jakim stanie dzisiaj wróci?”, „Jak wytłumaczę go przed rodzicami/znajomymi/w pracy?”, „Czego się mogę dzisiaj spodziewać?”. Każdy pacjent to indywidualna historia, ale z własnego, wieloletniego doświadczenia wiem, że każdy pacjent może stać się abstynentem i powrócić do dawnego, trzeźwego życia. Warto tylko dać sobie szansę.

jak namówić alkoholika na leczenie